Translate

piątek, 6 grudnia 2013

Rozdział 2; Spotkania.

Witajcie ^^
Mam jakiś dziwnie dobry humor :)
Jest dobrze, ale dzisiaj w szkole- strasznie. Nie to samo co podstawówka z... Jej całym urokiem, o nie.
A szkoda...
Dedykuję rozdział Wspaniałej Alice oraz Tajemniczej, Niewidzialnej i Lanie Megan, która jest świetna, lecz długo nie wchodzi na bloga :(.
Pozdrawiam :)


Rozdział 2
Kiwnęła głową w stronę drzwi, a w jej oczach zdawało się czuć nieznaczne podniecenie. Rzuciłam okiem na Jareda. Dopiero teraz mogłam się skupić na jego wyglądzie, wcześniej byłam zbytnio rozemocjonowana.
Był on dosyć potężnie zbudowany, natura nie poskąpiła mu również wzrostu. Jego długie proste blond włosy opadały na ramiona, sięgając pasa. Ubrany był dość specyficznie; czarne, długie spodnie, ciemnoczerwona koszula oraz… Najprawdziwszy kapelusz na głowie. Nie wielu mężczyzn dane było mi widzieć w tak specyficznym nakryciu głowy.
Skierowałam swój wzrok niżej, zauważając, że chłopak jest boso.
Widząc, że się mu przyglądam, odchrząknął znacząco, co mnie dość speszyło.
-Do widzenia.- mruknęłam tylko, wychodząc tuż za Camille.
-Do zobaczenia, Chloë…
Wyszłyśmy z pokoju.
-Tak więc, podoba ci się Erasme?- wypaliła po kilku minutach ciszy.
Spojrzałam na nią zaskoczona.
-Tego nie powiedziałam!
Zachichotała.
-To widać.
Prychnęłam tylko, co jeszcze bardziej ją zaciekawiło. Nie sprawiała wrażenia osoby godnej zaufania.
Nagle, z chcącej mnie wręcz wykończyć, zmieniła swe nastawienie diametralnie. Wydawało mi się to co najmniej dziwne, więc nie odzywałam się, ewentualnie zdawkowo odpowiadałam.

Z chwili na chwilę zdawało się to ją coraz bardziej irytować.
-O co ci chodzi? - syknęła po kilku minutach bezowocnych prób.
-O nic...- mruknęłam, lecz czując na sobie jej przerażający wzrok, od razu się zreflektowałam.- Szczerze mówiąc, pierwszy raz go widzę, nie mam pojęcia, czy przypadł mi do gustu. 
 
`I mam nadzieję, nie ostatni.` dodałam w myślach, co ją rozbawiło.
Posłałam jej pytające spojrzenie.
 
-Jak...?- nie dokończyłam, lecz ona nie odpowiadała.
- Camille...- jęknęłam, wpatrując się w nią błagalnie.
Przewróciła oczami.
- Elfy posiadają umiejętność czytania w cudzych myślach.- nadmieniła tonem, jakby była zmuszana odczytać tekst z encyklopedii.
Wyrwało mi się ciche westchnienie.
 
- Wow.
- Wiem. - uśmiechnęła się.
Widocznie lubiła być w centrum uwagi.
- Na jakiej zasadzie to działa?
-Nie mam pojęcia. Wiem tylko, że nie jest to takie cudowne, jakby mogło się wydawać. Nie wiem na przykład, co dzieje się w głowie takiego Jareda...
- Jak myślisz, dlaczego?
- Rozumujesz naprawdę wolno. On jest tego samego gatunku co ja, jest elfem. My czytamy w wyłącznie ludzkich umysłach.- dodała tajemniczym tonem.
- Ach... Czyli tylko my mamy tak... Nieszczelną głowę?- zapytałam zupełnie poważnie, a ta bezczelnie się zaśmiała.
- Chyba tak. - w dalszym ciągu nie mogła powstrzymać chichotu.
Przez chwilę panowała cisza, od czasu do czasu przerywana przez Camille i jej dobry humor.
-Więc wiesz, że w pewnym sensie… Mnie pociąga?
Zaśmiała się drwiąco.
-Tej myśli do siebie nie dopuszczałaś. Dzięki.
-Cholera.- zaklęłam, będąc zirytowana swoją głupotą.- Nie dość, że muszę przy tobie uważać na mój umysł, to i na słowa.
-Bywa.- mruknęła rozbawiona- Muszę ci przyznać, że jest przystojny. To odmieniec. Został podrzucony ludzkim rodzicom, lecz… Zaczęli oni coś podejrzewać. Zachowywał się dziwnie, tajemniczo, aczkolwiek… Miał w sobie coś magicznego, co podobało się ojcowi. Był strasznie zrozpaczony, kiedy chłopak ich zostawił, uciekając do swej prawdziwej ojczyzny.
-Prawdziwej ojczyzny?- spytałam zdziwiona.
-Szczerze mówiąc… Elfy żyją w równoległym wymiarze. U nas czas płynie zdecydowanie szybciej w porównaniu do ludzkiego. Wówczas, gdy teraz rozmawiamy, u siebie mogłabyś kończyć trzydzieste urodziny.- oznajmiła ze stoickim spokojem.
-Co?!
-Tak. A wracając do naszego tematu, masz możliwość poznać go bliżej na zajęciach lub w pracy.
Westchnęłam.
-Czego ja się tu dowiaduję…
Przez następne pół godziny szłyśmy w ciszy, przerywanej jedynie naszymi jednostajnymi* oddechami. Nie nużyło mnie to, wręcz przeciwnie, korytarz był bardzo ciekawym miejscem. Postacie pojawiające się na nim również. Przechodziło tędy paru mężczyzn, wszyscy byli ubrani równie groteskowo, co Jared. Szli boso, tak samo jak on, co nadal mnie dziwiło. W większości podobnie do niego mieli długie włosy, gładko opadające na ramiona lub do pasa. Ich krok był zaskakująco inny, tak odmienny od ludzkiego. Wydawałoby się, że płynęli.
Od czasu do czasu niektórzy przystawali, witając się z Camille całusem lub przytulając ją, a moją obecność akceptowali delikatnym skinieniem głowy. Czasami nieznacznie się uśmiechali, wpatrując się w moje brązowe oczy, aby wywołać zakłopotanie, po czym odwracali wzrok, rozbawieni sytuacją, cały czas przy tym rozmawiając z moją mentorką.
Mimo wszystko żaden nie równał się z uroda i urokiem osobistym Erasme. Prychnęłam w duchu. Zauroczył mnie chłopak, który zaledwie się do mnie uśmiechnął, a zrobił to najprawdopodobniej zatroskany faktem, iż byłam cała ubłocona i przerażona.
Cóż, życie pisze różne scenariusze.
-Prawda.- przerwała me rozmyślania Ruda.
-Cam?
-Tak?
-Co łączy ciebie i Jareda?
-Nie twoja sprawa.
- Ja ci przecież powiedziałam…- jęknęłam z wyrzutem, przez co dziewczyna westchnęła rozbawiona.
-Dobra. Tylko przelotny romans, nic więcej… Niestety.- szepnęła smutno.- Jest miły… Przystojny… I po prostu, jak to my, elfy, posiada magnetyzującą osobowość.- mrugnęła do mnie łobuzersko.
-Jesteś skromna, nie ma co…
Stanęłyśmy przed wąskimi, drewnianymi drzwiami.
Kobieta podeszła do nich bez słowa, wyciągnęła coś z kieszeni, prawdopodobnie klucz, ponieważ w jej ręce błysnęło coś srebrnego, po czym włożyła to coś w zamek.
Słysząc ciche, metaliczne kliknięcie, automatycznie się lekko skrzywiłam.
Wprowadziła mnie do małego, lecz przytulnego pokoju. Były w nim cztery łóżka.  Ściany były zielone, okno usytuowane tak, aby było z niego widać las. Pomieszczenie zauroczyło mnie swoim subtelnym wystrojem.
-Twój tymczasowy dom.- rzekła cicho, formalnym tonem Rudowłosa.- Masz towarzyszkę, która nie wie, że istniejesz.- zachichotała.- Więc może się trochę zdziwić. Przyjdzie tu za parę minut, gdy skończy swoje praktyki.
Po chwili ciszy wyszła bez większych wyjaśnień.
-Camille!- krzyknęłam za nią, lecz mnie zignorowała. Moje zdenerwowanie zaciekawiło pewnego chłopaka, który popatrzył się na mnie jak na przedmiot badań.
-Elfy.- prychnęłam, zatrzaskując drzwi.
Usiadłam na łóżku, zastanawiając się, jak przestawić się i wyjaśnić swoje pojawienie niczego nie świadomej współlokatorce.
Nagle usłyszałam nieśmiałe pukanie do drzwi.
-Tak?- szepnęłam przestraszona, że będzie to ona.
-Mogę wejść?- zdziwiona usłyszałam męski, delikatny i zdecydowany głos, nie należący ani do Jareda, ani do żadnego innego mężczyzny, którego znałam.
Poderwałam się czym prędzej i pokonałam krótki dystans, który dzielił mnie od mojego celu.
Chwyciłam za klamkę i przyciągnęłam ją do siebie. Moim oczom ukazał się ten sam chłopak, który ówcześnie się na mnie gapił. Odstawał od otoczenia. Włosy miał krótkie, brązowe, lekko falujące się przy skroniach, ubrany był także dość oryginalnie jak na panującą tu modę; zwykła, niebieska sportowa bluza i jeansy. Jego hipnotyzujące, ciemne tęczówki, niemal zlewające się z czarnymi oczami, do złudzenia przypominały bezdenną głębinę, wpatrując się we mnie z pewnym wyrazem zamyślenia. Wydawać by się mogło, że żyje on w zupełnie innej rzeczywistości.
-Witaj.- szepnął, przerywając ciszę.
Skinęłam głową, zbyt oniemiała siłą jego spojrzenia, aby odpowiedzieć spokojnie. Najprawdopodobniej sam nie był świadomy, w jaki sposób ono na mnie oddziałowuje, lecz wręcz czułam bijącą od niego niepewność i zdenerwowanie i podobnie do chłopaka przyjęłam taką samą postawę, co ułatwiała mi moja niewiedza.
-Ty też nie masz pojęcia, co właśnie się stało?- spytał, uwalniając mnie spod magnetycznej siły jego oczu, zmieniając ich punkt zaczepienia. Tym razem na swą ofiarę wybrał sobie podłogę, która pozostawała niewzruszona, po czym znów podążył nimi za mną.
-Dokładnie. Porwano mnie i dopiero teraz uświadomiono, że jeśli wrócę, zmienię ciąg czasoprzestrzeni i zostanę pyłem. Prawdopodobnie w ludzkim świecie już byłabym martwa…- oznajmiłam cicho.
Nagle zdziwiłam się, co chłopak pochwycił pasmo moich włosów, nieznacznie muskając przy tym szyję i począł się nim bawić, bez najmniejszego skrępowania.
Mimo wszystko, to uczucie, chociaż dziwne, było miłe. Jego bezpośredniość mi pasowała, ze względu na to, że sama byłam dość nieśmiała.
-Dobrze, że znalazłem kogoś podobnego do siebie…- mruknął plotąc niezdarny warkocz.
Widocznie tak radził sobie ze stresem.
Na chwilę zapanowała cisza.
-Oprowadzała cię Camille, czyż nie?- spytał, przenosząc swój wzrok ponownie na mnie. Nie uśmiechał się, patrzył się z zupełną uwagą, próbując jakby wyłapać całą mimikę mojej twarzy.
-Tak, ona. Ciekawa osoba. Kogo ty poznałeś jako pierwszego?
Zamrugał ze skupieniem.
-Wydaje mi się, że na imię jest mu Sewerus. Lecz nie jestem pewien. Porwała mnie kobieta… Najprawdopodobniej właśnie Camille. Zaprosiła mnie do kawiarni na obrzeżach miasta i stwierdziła, że w pobliżu jest ciekawy las. Ze względu na to, że lubię piesze wycieczki zgodziłem się. Jest kobietą drobnej budowy, nie spodziewałem się, że może być aż tak brutalna… A gdy się obudziłem, byłem już tutaj.-powiedział powoli, próbując sobie to wszystko przypomnieć.
-A jak spotkałeś Sewerusa?- wyszeptałam, nie mogąc ze zdenerwowania się zmusić do zmienienia tonacji głosu.
-A dlaczego ty nic mi o sobie nie zdradzisz?- na jego ustach zamajaczył delikatny uśmiech. Niby niepewny siebie, a jak… Bezpośredni.
Dziwiło mnie to.
Jego uśmiech mnie wręcz zauroczył, tyle zawartych było w nim uczuć, aż trudem go odwzajemniłam, próbując zachować go w pamięci jak najlepiej.
-Przy mnie Camille nie była aż tak delikatna. Od początku była ostra. Uciekłam z domu, moi rodzice… Kłócili się, wymagali ode mnie wiele ponad to, na co było mnie stać. Próbowali wlać we mnie swoje niespełnione marzenia.- na chwilę się zawahałam.
Po jaką cholerę mówię to chłopakowi poznanemu zaledwie przed minutą?
Zwykle przy płci przeciwnej tak się denerwowałam, że trudno mi było wykrztusić zaledwie słowo.
Pokiwał zachęcająco głową, wypuszczając delikatnie moje włosy z rąk.
Westchnęłam.
- Chwilę później… Postanowiła mnie… Sprawdzić? Nie wiem, znalazłam nóż, a ta bez słowa się na mnie rzuciła.- prychnęłam.- A gdy się obudziłam nagle zrobiła się taka jakaś przymilna. Dziwna osoba, ale mimo wszystko miła.
-Zbytnio jej nie znam, lecz Sewerus mi opowiadał… Że jest dość miłą, lecz humorzastą osobą.
-Z tym musze się zgodzić.- posłałam mu niepewny uśmiech.
-Miło mi się z tobą rozmawia.- rzekł cicho, wpatrując się w nasze buty.**
-Mi z tobą również... Obawiam się jednak, bo nie mam pojęcia, jak zareaguje na mnie moja lokatorka.
-Wiesz może, jak się nazywa? Może ją znam… Chociażby z widzenia. Mógłbym pomóc ci się przygotować na to spotkanie psychicznie.- mrugnął do mnie, co mnie zawstydziło.
-Nie mam pojęcia.- powiedziałam bezradnie.- Camille oznajmiła mi po prostu, że za chwile powinna się tu zjawić.
-Acha.-rzekł jakby formalnym tonem.-Więc zostawię cię już samą.- odparł cicho.
-Do zobaczenia.- szepnęłam.
-Do zobaczenia.- powtórzył, uśmiechając się nieśmiało.
Odwrócił się ku wyjściu i wyszedł, a ja, zupełnie ogłupiała tym, że przed chwilą przeprowadziłam pierwszy raz w życiu normalną rozmowę z przedstawicielem płci przeciwnej, opadłam na łóżko w euforii.
‘A jednak się da.’
*****
Usłyszałam szelest otwieranych drzwi.
-Kim jesteś?!- syknęła ciemnoskóra kobieta, skacząc i lądując ponad mną okrakiem.




- Chloë…- wydusiłam przerażona.
-Jak się tu dostałaś?- patrzyła się na mnie z wahaniem. Zgaduję, że zastanawiała się nad tym, czy zabić mnie teraz, czy zgłosić to Jaredowi.
-Camille mnie przyprowadziła… Jestem nowa.- wyszeptałam.
-Ach.- westchnęła, kiwając głową i zeskakując na swoje łóżko, które znajdowało się naprzeciwko mojego.- Jestem Eveline.
-Ładnie…- bąknęłam cicho.
-Ciebie też porwała?- spytała przyciszonym głosem.
Przytaknęłam.
-Przynajmniej co
ś nas łączy…

_______________________________________
* Jednostajnymi...
Pozostawię to bez komentarza.
Właśnie zobaczyliście, co fizyka robi z ludźmi :D
**Buty?
Pardon, moje glany a jego buty :D

11 komentarzy:

  1. Uuu akcja się rozwija! ;D
    Super! jak dla mnie rewelacja! .Mam nadzieje że ona będzie z tym chłopakiem ;3 wydaję się miły .Fajnie wymyśliłaś z tym że Elfy potrafią czytać w myślach,fabuła jest świetna osobiście bardzo dużo przeczytałam tego typu książek .Elfy magia to coś dla mnie ;D.Będe wpadać częściej :3 spodobało mi się twoje opowiadanie , zaskoczyłaś mnie ;3 ,piszesz lekko ,bardzo szybko się czyta ;D przyjemnie ;3 rewelacja ! nie ma się do czego przyczepić ,widać że piszesz z sercem! naprawdę masz talent! Gratuluje!.
    Dziękuje ci za miłe i ciepłe słowa które mi napisałaś ,miło usłyszeć takie słowa od kogoś kto pisze tak niesamowite notki ;)
    Serdecznie zapraszam na nowy rozdział http://yuki75.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, a Ty piszesz świetniej, lepiej ode mnie, a przede wszystkim- o wiele lepsza fabuła jest w Twoim opowiadaniu, które mnie uzależniło :D
      A rozdział prześwietny <3
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ojejku *.* Kocham to! Jeszcze ten chłopak... kojarzy mi się z kimś ... fajnie wiedzieć co czuje bohaterka... no nie ważne :) Jaka fajna fabuła :) OMG OMG kocham to! Pisz częściej!!!!!!!!!!! Bo przez ciebie nie będę spać!!!!!!!!
    Tajemnicza, niewidzialna XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, dziękuję :) Tak, może Ci się z kimś kojarzyć, ponieważ on istnieje naprawdę xD
      Ty, Ty pisz częściej xD Czekam, czekam a tu nic :( A mam nadzieję, że teraz właśnie, gdy sprawdzę Twój blog jest coś nowego... A jeśli nie... Zaspamuje Cię smsami :D

      Usuń
    2. Z moim opowiadaniem jest problem. Rano 2h próbowałam dodać notkę, ale cały czas są problemy :( Nie mam nawet jak napisać na blogu że nie mogę na razie dodać :( Nie mam pojęcia jak kontynuować pisanie.. :(
      Tajemnicza, niewidzialna

      Usuń
    3. AAA i wgl ten chłopak serio istnieje? Ten opis jest taki jakbym go znała :) Ale jaja będą jak się okaże że o tej samej osobie myślimy :D Hahahahaha
      Tajemnicza, niewdzialna XD

      Usuń
    4. Istnieje, istnieje :D Jest starszy :D Teraz to przeczytałam, i o zgrozo, Kacpra mi przypomina! xD Niee, to nie on ;)

      Usuń
  3. No to teraz moja kolej . Blog świetny . mam nadzieje ze zaczniesz mnie obs ?

    OdpowiedzUsuń
  4. doskonały post! :D
    zapraszam do mnie
    fashionable-sophie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne opowiadanie!!!

    obserwujemy??
    http://joanna-passion-life-dreams.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. No i kolejny rozdział za mną;) Poznajemy dużo postaci, każda z nich jest na swój sposób oryginalna. Podoba mi się ten chłopak, który odwiedził Chloe. Wydaje się nie być groźn. Wręcz przeciwnie, chyba źle znosi całą tą sytuację. Eveline chyba też nie bedzie zła;D Cała trójka ma ze sobą coś wspólnego, może zrodzi się między nimi przyjaźń? Bardzo ciekawie wymysliłaś to, że Elfy mogą czytać w ludzkich umysłach. Tylko jak teraz Chloe zatrzyma swoje myśli o Erasme będąc przy nim?:D
    Coraz ciekawiej, lecę dalej;)

    OdpowiedzUsuń